Okrągły Stół wokół zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Spotkanie w Grudziądzu.

22 maja 2023r prezes Stowarzyszenia wziął udział w odbywającym się w Grudziądzu Kujawsko-Pomorskim Okrągłym Stole Zdrowia Psychicznego Dzieci i Młodzieży. Zwróciliśmy uwagę na to, że wykluczenie transportowe jest jedną z przyczyn problemów zdrowia psychicznego młodych ludzi. Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk podaje, że  26% sołectw w Polsce jest wykluczonych transportowo, to znaczy, że nie dociera tam żaden pociąg ani autobus. 26% to jest 11 tysięcy  z ok. 45 tysięcy sołectw w kraju.  Pomimo powstania Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych liczba wykluczonych sołectw, wolno, ale jednak nadal rośnie zamiast maleć. To dlatego, że upadają kolejne PKS-y, a linie uruchamiane z FRPA cechują się małą liczbą kursów. Tak więc z co czwartego sołectwa w Polsce nie można wydostać się komunikacją publiczną do miasta, do siedziby gminy, powiatu itd. Wydostać się jest tutaj słowem kluczem, drugim słowem kluczem jest musieć, bo mieszkańcy muszą mieć samochód by egzystować, młodzi ludzie muszą prosić rodziców lub inne osoby o transport.

Samorządy mają co prawda obowiązek organizowania transportu szkolnego na poziomie szkół podstawowych, a badania dotyczą transportu z wyłączeniem dowozów do szkół. W miastach transport publiczny jest skoncentrowany, dlatego w miastach mamy problem niedoboru transportu w pewnych obszarach, zbyt małej częstotliwości kursów,  dlatego wykluczenie transportowe występuje głównie poza dużymi miastami, szczególnie dotyka tereny wiejskie.

Transport szkolny, (czyli dowozy obowiązkowe do szkół podstawowych realizowane przez samorządy) coraz częściej jest też transportem otwartym z którego można powszechnie korzystać, ale jest  to transport w liczbie jednego kursu rano i jednego popołudniu, a taki transport nie spełnia żadnych oczekiwań młodych osób. A w Polsce mamy najmłodsze tereny poza miejskie w Europie, dlatego wykluczenie transportowe ma szczególnie negatywny wpływ na zdrowie psychiczne młodych osób mieszkających na wsi. Polskie społeczeństwo się starzeje, jednak osoby starsze mieszkają głównie w miastach. Przyczynami problemów ze zdrowiem psychicznym młodzieży mieszkającej na terenach wykluczonych transportowo jest np. to, że nie mogą oni brać udziału w życiu społecznym swojego środowiska, integrować się, korzystać z szeregu usług kulturalnych czy rozrywkowych oferowanych w miastach. Wyobraźmy sobie jak się musi czuć młoda osoba mieszkająca w miejscowości oddalonej od szkoły do której chodzi i np. każdego dnia słyszy rozmowy swoich kolegów i koleżanek jak umawiają się na popołudnie na wspólne wyjścia do galerii, do kina, na weekendową imprezę i ma świadomość, że nie może brać udziału w tych spotkaniach tylko przez to, że gdyby chciała się spotkać z przyjaciółmi ze szkoły, to już nie wróci tego dnia do domu bo nie ma pociągu, bo ostatni, a często jedyny autobus powrotny jest o 15:30. Nie weźmie udziału w weekendowej imprezie bo w weekend nie wydostanie się ze swojej wsi, czy małego miasteczka. Brak możliwości integracji i brak uczestnictwa w życiu społeczności szkolnej tylko dlatego, że ktoś nie chce finansować połączeń np. kolejowych do jego miejscowości naprawdę ma bardzo negatywny wpływ na zdrowie psychiczne tych osób.  Winę za to ponoszą organizatorzy transportu, którzy często ignorują potrzeby społeczne mieszkańców, potrzeby młodych osób, a jedynym argumentem są koszty uruchamianych połączeń. Tylko, że koszty często nie są problemem, dlatego że gdyby władze zmieniły swoje priorytety to miały by środki na finansowanie połączeń. Np. zamiast inwestować w budowę nowych obwodnic i potem je utrzymywać, lepiej byłoby uruchomić kilka par pociągów i przenieść pasażerów z samochodów do pociągów oraz dać również młodzieży możliwość komunikacji. Budując obwodnicę jakiegoś miasta, skorzystają z tej obwodnicy nieliczni, a wykluczeni transportowo nadal pozostaną wykluczeni. Zmiana priorytetów i przeniesienie środków z inwestycji w drogi na inwestowanie w kursy np. pociągów realnie zlikwidowałoby wykluczenie transportowe wielu miasteczek, a młodzieży pozwoliłoby nie tylko na współżycie społeczne, ale również na możliwość dotarcia do lekarzy, znalezienia lepszej szkoły, czy podjęcie pracy sezonowej lub weekendowej.

W Toruniu w czerwcu na Kongresie Młodych organizowanym przez Stowarzyszenie Młodzi dla Torunia, na którym byliśmy obecni wypowiadała się młoda uczennica z Ciechocinka, która z przejęciem mówiła o tym jak cierpi przez to ze musi chodzić do szkoły która jest najbliżej jej miejsca zamieszkania, a nie może uczyć się w tej szkole w której zamierzała w Toruniu. A wszystko przez to że marszałek województwa Piotr Całbecki od lat zwyczajnie po złości nie chce uruchamiać połączeń kolejowych do Ciechocinka, które osobiście zlikwidował natychmiast po zmianie ustawy o Publicznym Transporcie Zbiorowym, która jak sam twierdzi dała mu furtkę w postaci tego, że w przypadku gdy linia kolejowa znajduje się na terenie jednego powiatu to z marszałka województwa spada już obowiązek organizowania połączeń na takiej trasie – mógłby to robić z dobrej woli, ale nie chce. A tak w ogóle to ustawy o PTZ nie stosuje się do organizacji przewozów kolejowych, bo te reguluje Ustawa o Transporcie Kolejowym.  Przecież powinno wszystkim zależeć na tym, abyśmy mieli w Polsce wykształcone społeczeństwo, Konstytucja RP gwarantuje nam dostęp do edukacji, tylko że wykluczenie transportowe ten dostęp ogranicza, a często uniemożliwia,  bo co z tego że owszem jest uczelnia, jest bezpłatna nauka, ale jest w mieście, daleko od miejsca zamieszkania do którego organizator transportu tłumacząc się uzasadnieniem ekonomicznym nie uruchamia połączeń.

Do transportu publicznego trzeba podejść tak samo jak do systemu edukacji, do systemu ochrony zdrowia czy ochrony bezpieczeństwa jakimi są polica i straż pożarna. Transport publiczny po prostu powinien być zapewniony. Mieliśmy przykład również kolegi z chorobą lokomocyjną, który złożył pismo do marszałka, aby ten uruchamiał połączenia kolejowe z Szubina do Bydgoszczy, ponieważ jeżdżąc autobusem zawsze przeżywa to bardzo źle, leki na chorobę lokomocyjną nie zawsze działają, poza tym kolega nie bierze ich często,  bo zwyczajnie nie chce się ciągle nimi faszerować. Pan Całbecki odpisał że absolutnie nic z tego, bo kurs autobusu to dopłata 4,50zł do kilometra, a pociągu 30zł do kilometra. Jak dłoni widać, że marszałek Piotr Całbecki ignoruje potrzeby transportowe młodych ludzi, a ich zdrowie jest zdecydowanie na dalszym planie, bo najważniejsze dla marszałka Całbeckiego to ograniczenie kosztów, aby wykres ekonomiczny w programie komputerowym się zgadzał.             Na spotkaniu była również mowa o dotarciu do lekarzy specjalistów. O tym jak młoda osoba chcąc rozpocząć leczenie u lekarza specjalisty ma w ogóle dostać się choćby na pierwszą konsultację jak nie ma czym ?

Władze samorządowe do transportu nie podchodzą tak jak powinny. Organizacja transportu to powinien obowiązek, który poprawia jakość życia, daje możliwość dobrej edukacji, dostęp i wybór ośrodków leczenia oraz nie powoduje poczucia marginalizacji społecznej młodych ludzi. Dlatego właśnie np. kolej, szczególnie ta regionalna jak np. do Grudziądza, czy pobliskiej Grudziądzowi Brodnicy, Osia czy Lniania powinna docierać przynajmniej dziesięć razy na dobę we wszystkie dni tygodnia, i nie można tłumaczyć się tym, że nie ma pieniędzy, podczas gdy na budowę dróg przeznacza się lwią część środków województwa, albo uparcie buduje się prom przez Wisłę z którego śmieje się już cała Polska.

Dlatego, aby zminimalizować, a nawet wyeliminować wykluczenie transportowe jako jedna z przyczyn problemów zdrowia psychicznego młodych ludzi, poczucie marginalizacji, spadek własnej wartości, należy zmienić podeście do organizacji transportu publicznego. Każde dodatkowe pieniądze wydane na finansowanie pociągów którymi młodzież dojeżdża do szkół, do innego miasta by realizować się w pasjach, rozwijać swoje zdolności, uzyskać wykształcenie to inwestycja, która po latach zwróci się wielokrotnie. Brak priorytetowego podejścia do finansowania kursów transportu zbiorowego, będą skutkowały w przyszłości, ale i już skutkują ogromnymi kosztami społecznymi. Już dzisiaj brakuje nam wielu specjalistów, nie tylko lekarzy, ale również w innych dziedzinach życia społecznego.  Dlatego nawet jeśli jakąś linią kolejową kursuje niewielka liczba osób, albo gdy w pociągach regularnie widzimy małą liczbę młodych osób dojeżdżających do szkół, to nigdy nie wiemy czy za 15, 20 a może 30 lat nie okaże się, że  jedna z tych osób to wybitny lekarz, naukowiec, a może i przyszły noblista.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *